Moje Puszczaństwo

Moje puszczaństwo

Witaj drogi Czytelniku

Wielu ludzi, których napotkałem na swojej drodze a którzy wiedzą co mi w sercu gra zadaje mi pytanie czym jest puszczaństwo. Wbrew pozorom nie jest to łatwa odpowiedź, bo są tacy którzy uważają, że jest to sztuka obozowania w lesie, inni, że to działania na rzecz lasu. Jeszcze inni powiedzą, że ludzie mieszkający od pokoleń w lesie to opuszczanie.

Niezwykle rezonują ze mną słowa napisane przez Marka Kameckiego w jego książce pod tytułem ,,Puszczaństwo”. Napisał on, że ,,puszczaństwo jest filozofią życia, czyli świadomym wyborem sposobu życia wyborem tego co jest dla człowieka ważne, co nadaje jego życiu sens i co sprawia, że jest szczęśliwy i spełniony. Puszczaństwo jest umiłowaniem natury a nawet czymś więcej, jest zespoleniem z naturą i uznaniem jej porządku, praw i zasad za nadrzędne, są to prawa pełne mądrości choć surowe i twarde, każdy kto chce zostać puszczaninem musi je poznać i zaakceptować. U ich podstaw leży przeświadczenie, że człowiek należy do świata przyrody, że jest jednym ze stworzeń matki natury będącej pierwotną siłą potężniejszą od niego. Potocznie uważa się, że prawa natury to przede wszystkim konkurencja, walka gatunków i walka o osiągnięciu pojedynczych osobników o dostęp do pożywienia, wody, rozrodu, że to prawo silniejszego, gdzie decydują kły i pazury. Badając przyrodę spostrzegamy jednak, że równie tyle co walki jest w niej współpracy i egzystencji. W każdym ekosystemie możemy dostrzec walkę o jak najlepsze dostosowanie, jak i zachowania symbiotyczne, gdzie różne gatunki osobniki korzystają ze swoich wzajemnych usług. Będąc częścią natury jesteśmy jednak stworzeniami wyjątkowymi, stworzeniami próbującymi naturę zrozumieć, badającymi jej prawa, ale też wpływającymi na jej dzieła. Jesteśmy też jednak stworzeniami, które mogą zbudowany przez naturę przepiękny świat zniszczyć. Bez względu na to czy przypiszemy dzieło stworzenia Bogu, czy procesom przyrodniczym, mądrość natury przerasta naszą wyobraźnię, naszą zdolność rozumienia i nasze poczucie czasu. Każdy z nas jest małym robaczkiem przedzierającym się przez potężne żywioły i kosmos własnych myśli. I gdy leży się przy dogasającym ognisku podczas bezchmurnej nocy na górskiej połoninie i patrzy się w sierpniowe rozgwieżdżone niebo prawda ta dociera do naszego umysłu zdwojoną siłą. W sercu rodzi się wtedy pokora. 

Puszczanin jest pełen pokory wobec przyrody, pokory przechodzącej w afirmację natury, z której potem rodzi się empatia. Empatia dla wszystkich roślin, zwierząt, ludzi, naszych sióstr i braci. To zespolenie pokory, afirmacji i empatii określano dawniej pojęciem ,,Bojaźń Boża”. Nie chodziło wtedy o to, żeby Boga się bać tak jak boimy się spóźnienia na ważne spotkanie czy tego, że ktoś nas uderzy. ,,Bojaźń Boża” to coś innego, jest to głębokie uczucie miłości i małości w stosunku do czegoś Wielkiego i wspaniałego przerastającego nas i nasze malutkie troski i problemiki. Taki właśnie stosunek do natury ma puszczanin, do natury rozumianej nieinfantylnie jako piękne widoczki kwiatki i śpiewające ptaszki, ale do natury jako odczuwanej głęboko siły spiekającej z kosmicznego gruzu gwiazdy i planety rzeźbiącej kontynenty i napędzającej swoimi prawami życie ku niezwykłej różnorodności aż do wytworzenia się umysłu inteligencji i ducha. Spotkanie z naturą odbywa się tylko wtedy, gdy tego pragniesz. Możesz przebywać w lesie całe wakacje i nie dotknąć natury, nie dojrzeć jej, nie usłyszeć. Możesz też wyskoczyć po szkole na rowerze do pobliskiego lasu i doczekawszy się gwiazd na niebie przeżyć katharsis.

Spotkanie z naturą przebiega na zewnątrz i wewnątrz człowieka.

Na zewnątrz odczuwamy upał i mróz, deszcz i wiatr, ciszę wieczoru, zapach ziół, słyszymy szumy drzew drganych nadchodzącą burzą, budzące się zawsze w tej samej kolejności ptaki o świcie, szum strumienia, skrzypienie sosnowych pni, widzimy stalowe wierzchołki w skalistych szczytów, złotą poświatę zasypiającej łąki, czerń nocy podczas nowiu, srebrną jasność księżyca na środku morza, czerwień brusznicy, granat na piórze sójki, biel nietkniętego przez nikogo śniegu na szlaku, kłujące zimno podczas mroźnej nocy i żar ognia przy którym staramy się ogrzać. Wszystkie te doznania hartują nasze ciała. Wędrując, znosimy ból trud, zmęczenie, zimno, upał, deszcz i stajemy się coraz twardsi, ale nasze serce mięknie, gdyż przepełnia je coraz większe poczucie siły i satysfakcji, poczucie szczęścia. Dopiero stykając się na zewnątrz z naturą możemy doznać jej spotkania w naszym wnętrzu. Nie można oprzeć się sile przemawiającej do nas poprzez te doskonałe dzieła. Rodzi się wtedy w człowieku pragnienie doskonałości, pragnienie piękna, chęć bycia pięknym i doskonałym, rodzi się głód szczęścia i dzielenia się tym szczęściem, powstaje głęboka wewnętrzna siła zmuszająca nas do dążenia do piękna prawdy i dobra. Ta dwoistość przeżywania spotkania z naturą w sposób zewnętrzny i wewnętrzny ustawia nam hierarchię wartości umieszczając na jej czele siłę ciała i ducha dzielność życiową zaradność, ambicje zdobywcy, skromność, braterski stosunek do ludzi i zwierząt, pogodny stosunek do rzeczywistości. Puszczaństwo jest nie tyle sposobem zachowania w terenie co przede wszystkim filozofią życia w której od rzeczy bardziej liczą się ludzie a żadna sytuacja nie jest bez wyjścia. Wiemy, że zawsze sobie poradzimy dzięki naszej sile i zaradności, od tego co na zewnątrz człowieka ważniejsze jest to co w jego wnętrzu. Doświadczenia natury rodzi się też umiłowanie prawdy. Nie da się oszukać sztormu, musisz przez niego przejść, nie można wędrować po górach unikając trudów wspinania się, nie można oszukać przyrody. Mówi się, że kontakt z żywiołami obnaża to kim jesteśmy to prawda. W trudnych terenowych warunkach ujawnia się nasza słabość, nasza nieumiejętność, nasza marność. Marność i małość. Życie w terenie stawia nas samych twarzą w twarz z trudnościami, które musimy pokonać i nie możemy się od nich wymigać. Stawia każdego z nas dzięki temu również twarzą w twarz z samym sobą mówiąc kim właściwie jestem i ile jestem wart i co w moim życiu się tak naprawdę liczy. 

W jądrze puszczańskiej filozofii leży przekonanie, że zawsze możesz pokonać przeciwności, czy będzie to rwąca rzeka, piaszczysty szlak podczas skwaru, niedostępny szczyt czy też własne lenistwo i zwątpienie. Zawsze możesz sięgnąć po głęboko drzemiącą w nas pierwotną żądzę życia, pragnienie przekroczenia siebie i poducha zdobywcy. Gdy potem spotkasz katarakty w swoim życiu rodzinnym czy zawodowym będziesz już umiał stawić im czoła. Staniesz się zahartowanym koczownikiem wędrowcem i wojownikiem własnego życia.”

To dążenie do piękna, prawdy i dobra doprowadza nas do Ernesta Thompsona Setona – założyciela ruchu Woodcraft, jednego z twórców skautingu, rysownika i pisarza, obrońca przyrody i kultury północnoamerykańskich Indian. Miał duży wpływ na początki skautingu (wymieniał się ideami razem z Baden-Powellem przed założeniem ruchu); był jednym z twórców organizacji Boy Scouts of America i jej pierwszym liderem.

Wśród zasad swojego systemu wychowania umieszcza: rekreację, inteligentne obozownictwo, samorząd chłopców pod przewodnictwem dorosłych, magiczny wpływ ogniska obozowego, puszczański program, odznaki, czyli tzw. honory (dzisiejsze sprawności), odznaczenia za osiągnięcia, ideał bohaterski (ideał siły cielesnej) oraz malowniczość we wszystkim (obrzędowość). 

Opracował on Regułę Czterokrotnego Ognia. Jest zbiorem najważniejszych zasad i praw Puszczaństwa. Wyznacza ona styl życia każdego kto kroczy ścieżką Puszczaństwa oraz wskazuje mu drogę. W jego centrum znajduje się krąg – symbol Wielkiego Ducha. Jest on ogniem Głównym, z którego przez płomienie Ciała, Myśli, Ducha i Służby wychodzą cztery światła: Piękno, Prawda, Siła i Miłość. Każde z tych Świateł zawiera trzy promienie, które ogółem symbolizują Dwanaście Ustaw Leśnej Mądrości.

Światło Piękna. Wychodzą z niego trzy promienie:

  1. Bądź czysty Ty i miejsce, w którym żyjesz. Nie ma doskonałego piękna bez czystości ciała, ducha i zachowania. Czystość przynosi korzyść przede wszystkim tobie, następnie ludziom wokół ciebie. Ci, którzy przestrzegają tej ustawy, istotnie służą swojemu krajowi.
  2. Bądź silny. Znaj i czcij swoje ciało. Jest to Świątynia Ducha i jeżeli ciało nie jest zdrowe, nie może być silne ani piękne.
  3. Chroń przyrodę. Bądź przyjacielem dziczy, obrońcą lasów i kwiatów i uważaj zwłaszcza na ogień w lesie i mieście. Chroń wszystkie nieszkodliwe twory dla radości, którą daje ich piękno.

Światło Prawdy. Wychodzą z niego trzy promienie:

  1. Mów prawdę. Uważaj swoje słowo honoru za święte. To jest ustawa prawdy, a prawda jest mądrością.
  2. Bądź pokorny. Czcij Wielkiego Ducha i miej w poważaniu nabożność innych. Bowiem nikt nie zna całej prawdy i każdy, kto pokornie wierzy, ma prawo do naszego szacunku.
  3. Bądź uczciwy. Graj uczciwie, bowiem uczciwa gra jest prawdą, a fałszywa oznacza zdradę.

Światło Siły. Wychodzą z niego trzy promienie:

  1. Bądź odważny. Odwaga jest najwyższą cnotą. Strach Jest u korzeni każdego zła. Nieustraszoność oznacza siłę.
  2. Bądź milczący. Milcz, kiedy starsi przemawiają i oddawaj im uszanowanie również w inny sposób. W czasie próby milczenie jest trudniejsze niż mówienie, ale w końcu bywa mocniejsze.
  3. Bądź posłuszny. Posłuszeństwo jest pierwszym obowiązkiem na drodze leśnej mądrości. Posłuszeństwo znaczy panowanie nad sobą i to jest treścią ustawy.

Światło Miłości. Wychodzą z niego trzy promienie:

  1. Bądź uprzejmy. Wykonaj codziennie jedną służbę bezinteresownie, chociażbyś miał tylko poszerzyć szczelinę w miejscu, gdzie wychodzi na powierzchnie źródełko.
  2. Chętnie pomagaj. Przyczyniaj się i bądź aktywny. Pełnij swoje obowiązki dla podniosłego uczucia, które daje służba, bowiem człowiek czerpie ze służby swoją siłę.
  3. Żyj radośnie. Staraj się cieszyć z twojego życia, ponieważ każda rozumna radość, którą możesz uzyskać lub komuś dać, jest niezniszczalnym skarbem, który podwoi się za każdym razem, kiedy się nim podzielisz z drugim człowiekiem.

Seton napisał książkę ,,Zwój kory brzozowej” który tak naprawdę jest „podręcznikiem” podstaw działania środowisk woodcrafterskich. Zawiera pełen spis Czynów (odpowiednik sprawności), Mistrzostw, struktur i hierarchii na podstawie których działają grupy puszczańskie. Proponuje zbiór zajęć wzorowany na stylu i umiejętnościach, jakimi z łatwością operowali na co dzień Indianie Ameryki Północnej. Będą z pewnością rozwijające podczas leśnych zbiórek i wypadów zastępu. Mogą również stanowić kanwę fabularną obozu letniego.

I tak już na koniec chciałbym Ci zaproponować książkę ,,Lato leśnych ludzi” opowiadającej o trójce przyjaciół -lekarzu rosomaku naukowcu panterze i mieszkańcy okolicznej wsi żurawiu spędzających letni czas w chacie ukrytej w leśnych odstępach. Przyjmują oni pod swój dach młodego chłopca praktykanta, który z czasem pragnie zasłużyć na miano leśnego człowieka. W książce tej w cudowny sposób opisane jest kim jest puszczanin. 

O starodawnym, bo jak bór odwiecznym, rodzie mowa tu będzie. Ma on przodków we wszystkich wiekach i tradycję we wszystkich szczepach ludzkości, boć nie ród to ciała, lecz duszy, ie ród lasu mieszkańców, lecz lasu miłośników, przyrody czcicieli.

Ich duszę miał, z ich rodu był słońca miłośnik i śpiewak, ptasząt i ryb kaznodzieja, wszelkiego stworzenia przyjaciel, seraficki święty Franciszek. Mędrców i uczonych mają w swym rodzie i pozornie teraz wchłonięci w miliony ludzkości, zachowali przecież odrębność i właściwość swych leśnych dusz. Ogarnęły ich ziemskie przewroty, życie gorączkowe, skomplikowane warunki, materialna walka o byt. Odsunęła ich od przyrody cywilizacja, postęp tak zwany, niszczenie natury przez rozrost przemysłu, straszny ciężar nowoczesnego bytu, nowoczesnych praw i obowiązków. Pozornie nie ma dla leśnych ludzi ni miejsca, ni życia. Przystosowali się do warunków i już teraz niczym się jakoby od reszty ludzi nie różnią. Spełniają swe obowiązki powszednie, pracują wśród innych i z innymi, obcują z cywilizacją, biorą udział w postępie, korzystają z wynalazków, umieją się obchodzić z pieniędzmi, mieszkają w miastach, ubierają się jak inni, bywają w teatrach. Czyżby ród i tradycja leśnych dusz zginęła? Przenigdy! Nieśmiertelny jest duch i ród ducha nieśmiertelny; tylko kto rodu tego ciekaw z rodu tego być musi i wtedy krewniaka odnajdzie. 

Nie trzeba koniecznie szukać go w cichej wsi i wśród głębokich borów, wśród ludzi stojących u warsztatu przyrody, w jej królestwie; można tam szukać długo i na próżno, a znaleźć — w wielkim fabrycznym mieście. Można znaleźć w uczniowskim pokoiku, gdy chłopak po odrobieniu algebry, zamiast iść szukać rozrywki w dusznej sali knajpy, z gilem chowanym się bawi i dogląda go; można w suterenie szewca, co ledwie zna nazwę ptaka, który mu ćwierka przy robocie. I w tłumie ulicznym poznać można po szczególnym zachowaniu się w nadzwyczajnych wypadkach miejskiego życia.

Gdy wychodzą wieczorem dzienniki z ostatnimi depeszami na temat wojny, skandalicznego procesu, sensacyjnego mordu, a ktoś nie bierze do rąk gazety, lecz przypatruje się z uśmiechem sadowieniu się wróbli na nocleg — z rodu leśnego jest.

I z tegoż rodu jest taki, co wśród uroczystego pochodu ulicznego, gdy wszystkich pochłania muzyka, stroje, ekwipaże, paradne szeregi wojska lub korporacji, dojrzy zziębniętego psiaka przed zamkniętymi drzwiami sklepu i otworzy mu je z dobrym słowem życzliwości. 

Wśród ogłoszeń dziennikarskich członek tego rodu wyszuka adres sprzedawcy słowika w klatce; zna handlarzy ptaków, więźniów tych wykupuje z niewoli i wiosną puszcza na wyraj, równie jak one radosny. 

Leśni ludzie zwykle trzymają się samotnie, dusze swe kryją, o swoim wnętrzu z nikim nie mówią, wiedząc, że to innych nie zajmuje. W potwornym młynie ziemskim — gdzie bożyszczem jest interes, walka o zbytek i użycie wykwitu cywilizacji — obcując z innymi, mają w oczach często zgrozę lub krytyczne zdumienie, ale milczą i spełniając swe społeczne obowiązki, baczą tylko, by się nie dać zgnieść, zmiażdżyć. O dusze swe nie są trwożni: tych zaraza świata nie skazi. 

I tak trwają — rzadcy w świecie i obcy mu zupełnie. Czasami znajdują druha. Otwierają się na oścież wrota duszne, krzepią się oni wzajem; marzenia, potrzeby i tęsknoty zmieniają się w słowo. Wyrażają ufnie głos swobody, ciszy, obcowania z naturą; przetwarzają swe żądze, aż stworzą czyn, aż wypracują sobie rzeczywiste, żywe, wedle swej duszy bytowanie.

A i jeszcze jedno. W trakcie pisania tego tekstu korzystałem z książki Marka Kameckiego pod tytułem ,,Puszczaństwo” i bloga Karola Stryjeńskiego ,,Z błękitnym niebem” (dziękuję Wam za to przyjaciele).

Julie Seton, wnuczka Ernesta Setona określiła czym jest puszczaństwo – to zdemilitaryzowane harcerstwo.

Ostatnimi czasy powstał ruch programowo metodyczny w ZHP – Liga Leśnego Harcerstwa. Gorąco zachęcam do zainteresowania się nim i działania w ramach ruchu.

Z puszczańskim pozdrowieniem
Z błękitnym niebem – Jacek Sadowski ,,sprytny kot”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *