Wyjazd Instruktorski – Zawisza Czarny

Ahoj przygodo!

Instruktorzy Hufca ZHP Jaktorów wyruszyli na spotkanie z morzem w nocy z czwartku na piątek 3 marca pociągiem do Gdyni.  Co dla wilków morskich nie jest może wielką ekscytacją, to dla lądowych a jakże – mieliśmy nocować na największym żaglowcu skautowym na świecie – Zawiszy Czarnym

 

Humory od początku dopisywały…

Wyjazd Instruktorski - Hufiec ZHP Jaktorów
Hufiec ZHP Jaktorów w podróży do Gdyni

Od początku naszej drogi, mimo dwugodzinnego postoju w Legionowie humory nam dopisywały, a Chmurson przerabiał harcerskie szlagiery na legionowska nutę. W końcu dotarliśmy. Stacja Gdynia przywitała nas cudnym słońcem! Obraliśmy kurs na Nabrzeże Prezydenckie gdzie zacumowany był nasz statek. Zawisza Czarny stał w doskonałym towarzystwie: Daru Pomorza i ORP Błyskawicy, ale nie jako statek muzeum – wiemy bowiem, że w tym roku wyrusza w rejs. Dla wielu z nas chybotliwy pokład i żagle były zupełną nowością. Nawet przy lekkich falach wód Zatoki Gdańskiej nieprzyzwyczajony do takich ruchów błędnik potrafił dawać o sobie znać.  Strudzone podróżą szczury lądowe przywitał na Zawiszy – kapitan Piotr Nowacki i oddał nas w ręce bosmana Wojciecha Grycana. Po krótkim wstępie i omówieniu weekendowych prac ruszyliśmy do wyznaczonych zadań.  Już na początku musieliśmy wyjąć z kubryku zabezpieczony tam na czas zimy żagiel, aby w ogóle można było zacząć myśleć o lokowaniu się. Jak się później okazało przyszło nam ten żagiel składać trzykrotnie, aż kapitan stwierdził, że pracę swoją wykonaliśmy poprawnie.  Jeszcze w pociągu do Gdyni druh Paweł podzielił nas na wachty, tak po marynarsku. Każda wachta dostała swoje zadania i tego się trzymaliśmy. Gdy jedni szli na zakupy i gotowali jedzenie inni opukiwali pokład z rdzy – specjalnymi młoteczkami jak dzięcioły. Trzeba było takie prace wykonać, by pokład dokładnie zabezpieczyć przed sezonem na morzu malując zniszczone rdzą miejsca specjalną farbą. 

Sobota była bardzo intensywna…

Sobotnia wycieczka Hufca ZHP Jaktorów
Sobotnia wycieczka Hufca ZHP Jaktorów

Sobota przyniosła ze sobą solidny rozruch. Zostaliśmy poproszeni o pomoc przy przenoszeniu magazynów ze sprzętem. Trochę sprężyliśmy muskuły, zakurzyliśmy się ale dobry humor dopisywał – szczególnie jednemu instruktorowi, który pozazdrościł naszym skoczkom narciarskim i też jął ćwiczyć telemarki oraz odbieranie medali, pucharów i gratulacji. Po południu wybraliśmy się na malowniczą wycieczkę szlakiem biegnącym wzdłuż Zatoki do Gdyni Orłowo. Po drodze oglądaliśmy fortyfikacje artyleryjskie z lat 1947-57, podziwialiśmy widoki, ćwiczyliśmy kondycję chodząc po pagórkowatym nadbrzeżnym terenie  i  rozmawialiśmy na różne tematy, nie koniecznie związane z harcerstwem. Potrzebny był taki reset i łyk świeżego powietrza wszystkim. Wieczorem między harcerskimi i żeglarskimi piosenkami toczyła się dyskusja na temat roli jaką powinny spełniać drużyny wędrownicze działające w naszym Hufcu. Jak powinna wyglądać ich służba i w jaki sposób angażować harcerzy z wędrowniczymi naramiennikami do pracy w drużynach? Zapewne ciąg dalszy nastąpi już na miejscu, zostaną wyciągnięte wnioski z dyskusji przez przebywających na wyjeździe członków komendy hufca. 

Niedziela czyli Muzeum Emigracji i powrót do domu…

Hufiec ZHP Jaktorów w Muzeum Emigracji
Hufiec ZHP Jaktorów w Muzeum Emigracji

W niedzielę rano czekały nas odwiedziny w Muzeum Emigracji. Kto jeszcze nie miał okazji dowiedzieć się czegoś na ten temat mógł zapoznać się z blisko dwoma wiekami historii emigracji ludzi, którzy w nadziei na lepsze jutro wypływali na polskich transatlantykach w nieznane – za ocean, aby tam żyć i tworzyć zręby polskiej kultury i tradycji swoich przodków. Potomkowie polskich emigrantów po dziś dzień kultywują polską tradycję, kulturę, uczą języka polskiego, przyjmują polskie delegacje i odwiedzają kraj biorąc udział w różnych polonijnych uroczystościach. Wśród atrakcji jako goście Muzeum mogliśmy zobaczyć projekt Batory w budowie – w ramach którego powstaje największa na świecie makieta statku pasażerskiego.  I powrót… tym razem bez zbędnych postojów dotarliśmy do Żyrardowa. W drodze powrotnej w grupach trwały dyskusje już na kolejne tematy – omawiane były sprawy dotyczące planów pracy letnich obozów… powrót do instruktorskiej rzeczywistości… 

Za rok kolejny wyjazd. Gdzie? To się okaże… 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *